Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie
W pokorze serca, w cichości, milczeniu - pójdę za Tobą, Jezu, przez głogi i cierpienie; - Przy Tobie, ulgę znajdę w cierpieniu. - Za Tobą dźwigać będę krzyż mój wiernie. Amen.

Pora sie pożegnać:)

czwartek, 15 stycznia 2009 21:24
Kochani pora sie pożegnać z blogiem na wp może było by dobrze ale są jednak problemy z dodawaniem komentarzy od was zapraszam was tutaj:

http://tak-nie-wiele-mi-trzeba.blog.onet.pl/

Mam nadzieje ze będzie nam tam dobrze bo będę mogła was komentować:)

komentarze (5) | dodaj komentarz

Mamy problem na wp:)

środa, 14 stycznia 2009 20:01

Oto co syn myśli o swoym ojcu w wieku czterech lat:
-Mój tata może wszystko prawie jak Bóg!
W wieku osmiu lat:
-Tata jest fajny ale nie zawsze wszystko wie,Czasem mama wie lepiej.
W wieku szesnastu lat:
-Stary jest nieudacznikiem a w ogóle to te jego poglądy starych to są przedpotopowe.
W wieku dwudziestu lat:
-Nie wysztko co ojciec gada jest takie  głupie.
W wieku trzydziestu lat:
-Jak mam jakiś problem to idę z nim do starego ojca mam szczęscie że on jeszcze żyje.
W wieku pięćdziesięciu lat:
-Ta dzisiejsza młodzież,my w ich wieku nie pozwolilibyśmy sobie na coś takiego.
Tę historię o ojcu i synu można też przenieść na matkę i córkę.Z jednej strony zawsze będzie dochodzić do scysji między starymi i młodymi,z drugiej strony będziemy się musieli od siebie wzajemnie uczyć.Jeżeli rodzice praktykują zaufanie i wiarygodność dzieci to zauważą,a wtedy i starsi poważnie potraktują to co nowe i twórcze w młodym pokoleniu.Niekiedy dzieci stanowią zagadkę postawioną przez Boga-trudniejszą do rozwiązania od innych-ale miłością sie uda,bo i ona jest darem od Boga dla nas na pociechę:)

Kochani no i mamy problem mały ale jest:pod ostatnią notką nie ma wszystkich komentarzy dostałam na gg informacje od was ze pisaliście i sie nie ukazały,to nie pierwszy raz sie tak dzieje i jestem strasznie zła na to bo myślałam ze nikt nie pisał do mnie a tutaj sie dowiaduje ze pisaliście ale komentarze się nie ukazały:( Coraz bardziej myśle o przeprowadzce na onet tam będzie może ciut lepiej no i będe mogła odpisywac na komentarze czego nie mozna na wp,co o tym myślicie?przenieśc sie czy zostać? jak mówicie gdzie będzie lepiej?
Z innej beczki jeszcze dwa dni zostały mi na zabiegi a tak szczerze powiem wam że nic nie pomogły kręgosłup jak boli tak bolał:( Zapisana jestem na 22.01 do ortopedy i zoabczymy co na to powie bo on mnie zapisał na te zabiegi,a na 27.01 zapisałam sie do kardiologa na kontrole,musiałam odrzucić jedne tabletki bo zle sie od nich czułam tzn miałam w nocy bóle głowy silne a te tabletki brałam wieczorem jak je odrzuciłam to bóle minęły.
Krowa jeszcze sie nie ocieliła nadal chodzi w dwupaku ale 2 tygodnie moze przenosić bo jest w ciązy z bykiem rasy mięsnym:)Cielaczek sie chowa dobrze mleczko pije trzy razy dzienie i bryka jak nie wiem co!
Dobra uciekam na odwiedzinki do was zobaczymy czy teraz znów będą te same problemy co poprzednio:)
                                                                       

komentarze (4) | dodaj komentarz

Cięzki poród:)

sobota, 10 stycznia 2009 20:44


Pomosty miłości potrzebują dużo cierpliwości,ale to się opłaca.
Na nich bowiem leży szczęscie twoje:)



Godzina 6.50 rano śpię sobie spokojnie w ciepłym łóżeczku i śnią mi się miłe sny,że jestem na plaży sama pięknie wokoło dużo zieleni,kwiatów,drzew.Nigdzie nikogo nie ma chodze sobie po piasku i jestem taka szczęsliwa a tutaj odrazu z lasu wychodzi  mąż i woła:Izydora pobudka poród sie zaczyna dzwon po weterynarza nogi już wyszły,wody odeszły,wstaw wodę!Ja jak nie wyskoczę z łóżka to mówie wam minuta  i byłam ubrana,zapomniałam tylko stanika ubrać z tych nerwów hahaha:)Szybko zadzwoniłam po weterynarza nastawiłam wodę i czekamy na lekarza.Jałówka leży biedna i skurczę ma często a mały nie chce wyjśc.W koncu po 10min przyjeżda weterynarz ja już wodę,mydło ręcznik niosę biegiem,pan doktor zacznacza spokojnie wszystko jest dobrze mały wychodzi tyłem więc trzeba go obrócić w brzuszku jałówki i będzie dobrze.Pan doktor wyciąga specialny przyrząd do wyciągania cielaków,zakłada i już pomalutku cielaczek z pomocą naszą i weterynarza wychodzi.Sami byśmy nie dali radę bez weterynarza i tego przyrządu cielaczek po paru minutach pewnie by sie udusił.Pamiętam że kiedys jak weterynarz był u nas u jakieś krowie to mówił że od odejscia wód płodowych to cielaczek może żyć jeszcze 2 godziny w brzuchu.Muszę wam napisac że poród krowy niczym nie różni sie od porodu kobiet krowa tez chodzi 9 miesięcy ma skurczę wody jej muszą odejśc i najważniejsze cielak musi do około 2godziny dostać siary czyli pierwszego mleka od krowy to jest najważniejszy moment żeby zdrowo sie chował:)A teraz najważniejsze ciekaczek jest zdrowy i jest jałóweczką,będzie ładna krówka z niej a oto i ona:
 ładna musicie mi przyznać:)
 tutaj na dole jest mamuśka która dzisiaj awansowała z jałówki na krowę:)I moje kury które teraz strajkują i mało jaj znoszą:)
Musicie mi przyznać ze pobudkę miałam jak we wojsku:)żeby w minute sie ubrać,wodę nastawić i po weterynarza zadzwonić hahaha:)A i jeszcze następna krowa ma termin na 13.01 mam nadzieje że nie będzie sie cielić tak wczesnie ja jałówka:)

                                           

komentarze (11) | dodaj komentarz

Cierpienie:)

wtorek, 06 stycznia 2009 20:17

Przez oazę przechodził ponury człowiek.Zgryżliwość już tak zgryzła jego charakter,że nie mógł patrzeć na zdrowie i piękno ,nie niszcząc go.Na skraju oazy stała młoda silna palma.Ukłuła w oczy tego chmurnego człowieka.Chwycił więc cięzki kamień i położył go młodej palmie w środek korony.Po tym bohaterskim czynie odalił się ze złośliwym śmiechem.Młode drzewo wstrząsało się i wyginało,próbując zrzucić ciężar.Nadaremnie.Zbyt solidnie siedział w koronie.Wtedy palma wbiła sie głębiej w ziemię i stawiała opór kamiennemu ciężarowi.Wpuściła korzenie tak głęboko,że jej korona przewyższyła każde drzewo w oazie.Woda z głebi i żar słoneczny z gór uczyniły z młodego drzewka ogromną palmę.Po wielu latach mężczyzna wrócił,aby pośmiać sie z kalekiego drzewa,które chciał zniszczyć.Szukał bez skutku.Wtedy dumna palma opuściła koronę,pokazała na kamień i powiedziała:Muszę ci podziękować.Ciężar dany mi przez ciebie uczynił mnie silną.Czyli cierpienie nie musi nas czynić gorzkimi,twardymi i złymi!Może wręcz nasze siły wzmocnić i wywołać u nas cierpliwość i opanowanie!Ból i cierpienia mogą być kluczem otwierającym nam nowe możliwości w życiu.

Kochani co u was słychac jak zdrówko bo u mnie kiepsko:( Zaczeło sie w sobote wieczorem najpierw dostałam gorączkę 37C,w niedziele mi minęło pojechaliśmy do szwagierki na kawę,tam sie zle poczułam dosyć że mnie bolało w krzyżu to jeszcze miałam straszną gorączkę.Przyjechałąm do domku i po zmierzeniu termometr pokazał 38,9C,wzięłam polipirynkę i cos do ssania na gardło i do łóżeczka.W poniedziałek juz nic mnie nie bolało i czułam sie dobrze na 12-stą miałam zabiegi i pojechałam cieplutko sie ubrałam kurteczka szalik i czapeczka na głowie.Na zabiegach super najlepszy jest ten co jestem podłączona pod prąd i opkłady na krzyżu ,grzeje i masuje super,laser to wiadomo nic nie czuję ale cos pomaga no i ten trzeci zabieg to leże w takiej kabule czyli na kręgosłup i tez pod prad podłączony i tez drga i grzeje dzisiaj byłam na drugim zabiegu mam nadzieje ze mi pomoże.No ale dzisiaj jak wstałam rano czuję w gardle coś mi zalega to takie cos zielonego blllle:(Ani odkaszlec ani wypluć,połknąc nic ja tu chcę coś powiedziec do męża a nie mogę słowa wydusić gardło zatkane kaszel jak ze studni myśle kurcze co sie dzieje zimnego nie piję co jest,szybko mąż zrobił ciepłą herbatkę z cytrynką i pije i łykam a w gardle jak siedzi tak siedzi.No ale po mału jakoś dałam radę pojechałam do ośrodka na zabiegi i sobie myśłe że pójdę do lekarza a tu jak na złość doktórka moja ma urlop a do innego kolejki że wieczorem bym nie wyszła.Poszłam więc do apteki i mówie że mam coś w gardle i nie mogę tego wykaszlec ani wypluć,pani stwierdziła ze mam anginę i sprzedała mi MUCOANGIN do ssania.Jak przyjechałam do domu zaraz wzięłam i ssie,teraz jest wieczór i powiem wam że jest lepiej.Jeśli jutro będzie tak zle jak dzisiaj to jutro pojdę do lekarza bo ma wrócić z urlopu:)No i mówiłam ze nowy rok zacznę bez chorób a tu masz babo placek i choruj:)
Dobra umykam na odwiedzinki do was:)Trzymajcie sie ciepło i życzę wam dużo zdrówka
                                                        

komentarze (14) | dodaj komentarz

Życzenia:)

sobota, 03 stycznia 2009 21:50



Pośród wielu życzeń otrzymanych w tych dniach moje zainteresowanie wzbudziły zwłaszcza te,które nie zawierały frazesów,lecz słowa godne uwagi.Jedne z nich brzmiały tak:Życzę na każdy dzień przyjaznego słowa niosącego człowiekowi radość-w rodzinie,miejscu pracy i w czasie wolnym.Każdego dnia słów zachęty dodającej otuchy-twojemu sąsiadowi,koledze,nieznajomemu na ulicy.Każdego dnia uczyności dającej pociechę płaczącemu dziecku,utykającej kobiecie,zmęczonemu starcowi.Każdego dnia słów modlitwy za człowieka niedobrego dla ciebie,za cały naród,za nasz kraj,za pokój na ziemi.Każdego dnia słowa podzięki dla Pana za każdego napotykanego człowieka,za dzisiejszy dzień,za radośc i wszelkie cierpienie,za to że ,mamy Boga.Z takimi życzeniami możemy począć stanowczo więcej:Życzę ci wszystkiego dobrego:No bo jak dostanę to wszystko dobre,to co zostanie dla innych?

Witajcie moje kochane blogowiczki w ten zimny i bardzo mrożny wieczór,jestem ciekawa czy u was też tak zimno brrrr,no ale w koncu mamy zimę więc musimy przeżyć:)Dzisiaj siedząc z teściową na popołudnowej kawce poruszyliśmy bardzo ciekawy temat,otóż jak teraz mają młode kobiety,mężatki a jak kiedyś miały.Moja teściowa urodziła sie 1927roku przeżyła wojnę,siedziała za brata we więzieniu,była na okopach,przeszła swoje.W wieku 2 lat straciała mamę,ojciec nie ożenił sie ponownie,wychowywała ją ciotka siostra tesciowej ojca.Całe swoje życie poświęciła na ciężkiej pracy na wsi,wiadomo wojna nie było łatwo.Póżno wyszła za mąż w wieku 29 bo tak chciał los urodziła 5 dzieci,różnie bywało nie raz nie było na chleb dobrze że razem z mężem prowadzili gospodarkę o którą też musieli walczyć bo ktoś sie na niej już osiedlił a teściowej ojciec nie zapisał no bo mawiał ze córce sie należy,niestety po smierci taty teściowa musiała biegać po sądach i walczyc o swoje.Ciężko było piątkę dzieci wychować na pieluchach,gdzie wodę trzeba było sobie naniesc ze studni podgrzać na piecu,nie było kaloryferów a zima nie zima trzeba było prać.Wieczory za to były fajne zimą gdy zapadał zmrok wszystkie kobiety ze wsi zbierały sie u teściowej z różnymi robótkami a to szyły spodnie łaty,dziury,guziki przyszywały.Nieraz darły pierze,robiły na drutach było wesoło,wesołe życie człowiek miał,a teraz nie ma tych kobiet są młode ale czy tym młodym chce sie teraz gdzieś iść.Sama po sobie wiem że jak przychodzi wieczór to wole usiąć przy komputerze lub telewiziji,pranie zrobi automat,zmywarka pozmywa,pieluch nie trzeba prać wieszać,prasować.Człowiek nie cieszy sie tak jak kiedyś bo ciągle jest pogoń za pieniądzem,pracą nie ma na nic czasu a jak już jest to trzeba coś obejrzeć w telewizji itp.Kobiety teraz mają dobrze i nie raz jeszcze narzekają więc ja wam powiem że nie chciałabym żyć w tamym czasie,wole teraz więc przestanę narzekać:)
Kochani lecę teraz do was na odwiedzinki:)Zyczę dużo zdrówka i ubierajcie się ciepło:)

                                          

komentarze (17) | dodaj komentarz

wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 56046

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O mnie

IZYDORA
Jestem wesołą 35-latką, lubię zwierzęta, kocham polską wieś, jestem otwarta na poznawanie nowych ludzi, bardzo pragnę zostać kiedyś mamą.

Napisz do mnie lub zaklikaj na gg 10113794 - lepiej się poznamy.
Jeśli chcesz napisz do mnie izyda2310@wp.pl

O moim bloogu

Pisze bo mi pomaga piszę bo wiem że wy jesteście ze mną.Walczę bo wiem że mi się uda.Czekam na cud jakim jest dziecko.Ale droga jest ciężka i wyboista,którą pokonuję codziennie.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 14.01.2009 19:20:29
  • autor: aga
  • treść: Już kilka razy trafi...

Statystyki

Odwiedziny: 56048
Wpisy
  • liczba: 103
  • komentarze: 1693
Galerie
  • liczba zdjęć: 0
  • komentarze: 0
Księga gości: 11
Bloog istnieje od: 715 dni