



Pomosty miłości potrzebują dużo cierpliwości,ale to się opłaca.
Na nich bowiem leży szczęscie twoje:)
Godzina 6.50 rano śpię sobie spokojnie w ciepłym łóżeczku i śnią mi się miłe sny,że jestem na plaży sama pięknie wokoło dużo zieleni,kwiatów,drzew.Nigdzie nikogo nie ma chodze sobie po piasku i jestem taka szczęsliwa a tutaj odrazu z lasu wychodzi mąż i woła:Izydora pobudka poród sie zaczyna dzwon po weterynarza nogi już wyszły,wody odeszły,wstaw wodę!Ja jak nie wyskoczę z łóżka to mówie wam minuta i byłam ubrana,zapomniałam tylko stanika ubrać z tych nerwów hahaha:)Szybko zadzwoniłam po weterynarza nastawiłam wodę i czekamy na lekarza.Jałówka leży biedna i skurczę ma często a mały nie chce wyjśc.W koncu po 10min przyjeżda weterynarz ja już wodę,mydło ręcznik niosę biegiem,pan doktor zacznacza spokojnie wszystko jest dobrze mały wychodzi tyłem więc trzeba go obrócić w brzuszku jałówki i będzie dobrze.Pan doktor wyciąga specialny przyrząd do wyciągania cielaków,zakłada i już pomalutku cielaczek z pomocą naszą i weterynarza wychodzi.Sami byśmy nie dali radę bez weterynarza i tego przyrządu cielaczek po paru minutach pewnie by sie udusił.Pamiętam że kiedys jak weterynarz był u nas u jakieś krowie to mówił że od odejscia wód płodowych to cielaczek może żyć jeszcze 2 godziny w brzuchu.Muszę wam napisac że poród krowy niczym nie różni sie od porodu kobiet krowa tez chodzi 9 miesięcy ma skurczę wody jej muszą odejśc i najważniejsze cielak musi do około 2godziny dostać siary czyli pierwszego mleka od krowy to jest najważniejszy moment żeby zdrowo sie chował:)A teraz najważniejsze ciekaczek jest zdrowy i jest jałóweczką,będzie ładna krówka z niej a oto i ona:
ładna musicie mi przyznać:)
tutaj na dole jest mamuśka która dzisiaj awansowała z jałówki na krowę:)I moje kury które teraz strajkują i mało jaj znoszą:)
Musicie mi przyznać ze pobudkę miałam jak we wojsku:)żeby w minute sie ubrać,wodę nastawić i po weterynarza zadzwonić hahaha:)A i jeszcze następna krowa ma termin na 13.01 mam nadzieje że nie będzie sie cielić tak wczesnie ja jałówka:)





Pośród wielu życzeń otrzymanych w tych dniach moje zainteresowanie wzbudziły zwłaszcza te,które nie zawierały frazesów,lecz słowa godne uwagi.Jedne z nich brzmiały tak:Życzę na każdy dzień przyjaznego słowa niosącego człowiekowi radość-w rodzinie,miejscu pracy i w czasie wolnym.Każdego dnia słów zachęty dodającej otuchy-twojemu sąsiadowi,koledze,nieznajomemu na ulicy.Każdego dnia uczyności dającej pociechę płaczącemu dziecku,utykającej kobiecie,zmęczonemu starcowi.Każdego dnia słów modlitwy za człowieka niedobrego dla ciebie,za cały naród,za nasz kraj,za pokój na ziemi.Każdego dnia słowa podzięki dla Pana za każdego napotykanego człowieka,za dzisiejszy dzień,za radośc i wszelkie cierpienie,za to że ,mamy Boga.Z takimi życzeniami możemy począć stanowczo więcej:Życzę ci wszystkiego dobrego:No bo jak dostanę to wszystko dobre,to co zostanie dla innych?
Witajcie moje kochane blogowiczki w ten zimny i bardzo mrożny wieczór,jestem ciekawa czy u was też tak zimno brrrr,no ale w koncu mamy zimę więc musimy przeżyć:)Dzisiaj siedząc z teściową na popołudnowej kawce poruszyliśmy bardzo ciekawy temat,otóż jak teraz mają młode kobiety,mężatki a jak kiedyś miały.Moja teściowa urodziła sie 1927roku przeżyła wojnę,siedziała za brata we więzieniu,była na okopach,przeszła swoje.W wieku 2 lat straciała mamę,ojciec nie ożenił sie ponownie,wychowywała ją ciotka siostra tesciowej ojca.Całe swoje życie poświęciła na ciężkiej pracy na wsi,wiadomo wojna nie było łatwo.Póżno wyszła za mąż w wieku 29 bo tak chciał los urodziła 5 dzieci,różnie bywało nie raz nie było na chleb dobrze że razem z mężem prowadzili gospodarkę o którą też musieli walczyć bo ktoś sie na niej już osiedlił a teściowej ojciec nie zapisał no bo mawiał ze córce sie należy,niestety po smierci taty teściowa musiała biegać po sądach i walczyc o swoje.Ciężko było piątkę dzieci wychować na pieluchach,gdzie wodę trzeba było sobie naniesc ze studni podgrzać na piecu,nie było kaloryferów a zima nie zima trzeba było prać.Wieczory za to były fajne zimą gdy zapadał zmrok wszystkie kobiety ze wsi zbierały sie u teściowej z różnymi robótkami a to szyły spodnie łaty,dziury,guziki przyszywały.Nieraz darły pierze,robiły na drutach było wesoło,wesołe życie człowiek miał,a teraz nie ma tych kobiet są młode ale czy tym młodym chce sie teraz gdzieś iść.Sama po sobie wiem że jak przychodzi wieczór to wole usiąć przy komputerze lub telewiziji,pranie zrobi automat,zmywarka pozmywa,pieluch nie trzeba prać wieszać,prasować.Człowiek nie cieszy sie tak jak kiedyś bo ciągle jest pogoń za pieniądzem,pracą nie ma na nic czasu a jak już jest to trzeba coś obejrzeć w telewizji itp.Kobiety teraz mają dobrze i nie raz jeszcze narzekają więc ja wam powiem że nie chciałabym żyć w tamym czasie,wole teraz więc przestanę narzekać:)
Kochani lecę teraz do was na odwiedzinki:)Zyczę dużo zdrówka i ubierajcie się ciepło:)

wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 56046

IZYDORA
Jestem wesołą 35-latką, lubię zwierzęta, kocham polską wieś, jestem otwarta na poznawanie nowych ludzi, bardzo pragnę zostać kiedyś mamą.
Napisz do mnie lub zaklikaj na gg 10113794 - lepiej się poznamy.
Jeśli chcesz napisz do mnie izyda2310@wp.pl
Pisze bo mi pomaga piszę bo wiem że wy jesteście ze mną.Walczę bo wiem że mi się uda.Czekam na cud jakim jest dziecko.Ale droga jest ciężka i wyboista,którą pokonuję codziennie.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: